
Dziś mam dla Was coś, co totalnie odmieni Wasze podejście do szybkich obiadów – mój sprawdzony i obłędnie aromatyczny sos z pieczonych pomidorów. Możesz go przygotować z dowolnych pomidorów, które masz pod ręką, ja osobiście najbardziej lubię z tych koktajlowych, ale robiłam już z różnych rodzajów i zawsze wychodzi pyszny – to świetny sposób na wykorzystanie zapasów i zrobienie czegoś pysznego bez wysiłku.
Jak przygotowałam sos z pieczonych pomidorów?
- Baza warzywna: Do naczynia żaroodpornego wrzuciłam pomidory oraz dużą ilość ząbków czosnku.
- Dodatki z lodówki: Wykorzystałam to, co akurat miałam – dodałam trochę cebuli oraz resztkę czerwonej papryki. Czasami dodaję też ostrej papryki – tym razem zrezygnowałam, ponieważ danie miały jeść także dzieci.
- Oliwa z oliwek: Całość spryskałam oliwą z oliwek
- Pieczenie pod folią: Całość przykryłam szczelnie folią aluminiową. Dzięki temu mój sos z pieczonych pomidorów zyskał głęboki smak; warzywa nie przypaliły się, lecz puściły mnóstwo soku pod wpływem pary i stały się miękkie.
- Aksamitny finał: Po upieczeniu wszystko zblendowałam na gładką masę.
Tak przygotowany sos z pieczonych pomidorów połączyłam z naszym ulubionym makaronem. Jednak doskonale smakuje też z rurkami czy świderkami – taki preferują moje dzieci. To klasyczne comfort food, które udowadnia, że pieczenie warzyw to najlepszy sposób na wydobycie z nich naturalnej słodyczy.


Modyfikacja i własne dodatki
Dlaczego w ogóle bawię się w pieczenie, zamiast wrzucić wszystko na patelnię? Bo sos z pieczonych pomidorów smakuje wtedy zupełnie inaczej. Podczas pieczenia pod folią dzieje się magia – warzywa się nie palą, tylko duszą we własnym sosie, przez co nabierają niesamowitej słodyczy. Nawet czosnek traci swoją ostrość i robi się kremowy jak masło. Serio, smakuje to obłędnie i za każdym razem troszkę inaczej. Zależy co jeszcze tam wrzucę.


Dla mnie taki sos z pieczonych pomidorów to też świetna baza, którą można dowolnie modyfikować. Czasem dorzucam świeże zioła, innym razem więcej papryki – zależy, co akurat mam pod ręką. Najlepsze jest to, że nie muszę dodawać żadnej śmietany, żeby konsystencja była aksamitna i gęsta. To po prostu zdrowe, proste jedzenie, które zawsze wychodzi i każdemu smakuje. Jeśli raz spróbujecie tej metody, to obiecuję, że rzadziej będziecie sięgać po gotowce ze słoika. Ja dawno już zrezygnowałam ze sztucznych dodatków – tym bardziej, że wszystkim takie dania smakują – bez wyjątku.