Od zawsze interesują mnie różne wierzenia, ale to Świadkowie Jehowy intrygują mnie najbardziej. Zawsze mnie zastanawiało, jak wygląda ich życie w organizacji i codzienność, kiedy nikt nie patrzy. Jak to wszystko funkcjonuje od środka, za tymi drzwiami, których nikt obcy nie ma prawa otworzyć? Tulię obserwuję na socialach od dawna, więc kiedy tylko mignęła mi informacja, że pojawiła się jej nowa książka: Tulia Topa „Jak robiłam szkło”, od razu wiedziałam, że muszę ją mieć.

Szczerość, która boli – Tulia Topa „Jak robiłam szkło” (recenzja)
To biografia napisana tak przystępnym językiem, że strony uciekają błyskawicznie. Ale to nie jest tylko kolejna pozycja na półce – to historia, która jest szczera, czasem aż za bardzo. W swojej książce Tulia Topa „Jak robiłam szkło” pisze o rzeczach, o których zazwyczaj nie opowiada się obcym ludziom. Porusza tak osobiste i intymne wątki, że momentami byłam w prawdziwym szoku, jak wiele odważyła się pokazać. Doskonale czytało się wieczorami, do zimowej herbatki i domowego ciasta.
Dowiedziałam się z niej mnóstwo o zasadach, które dla nas są po prostu niewyobrażalne. Wyjaśnia, jak wyglądają ich małżeństwa, narzeczeństwo i dlaczego tak surowo pilnują kwestii tego z kim się świadkowie zadają, zakazu obchodzenia urodzin czy transfuzji krwi.
Armagedon i wizja raju
Niesamowite było dla mnie zrozumienie ich motywacji. Oni wierzą, że na ziemi są tylko na chwilę, żeby nauczać innych. Według nich nadchodzący Armagedon usunie ze świata całe zło, a „lud Jehowy” jako jedyny przetrwa tę ostateczną próbę i będzie żyć wiecznie w raju. Wierzą, że po wszystkim nastąpi zmartwychwstanie milionów ludzi, więc wszyscy oddani Jehowie spotkają się w tym idealnym świecie. Ta wizja życia wiecznego jest dla nich tak realna, że są w stanie podporządkować jej wszystko.
Wykluczenie i zrywanie więzi – Tulia Topa „Jak robiłam szkło”
Najbardziej uderzyło mnie jednak to, jak wygląda dorastanie w takim świecie i co dzieje się, gdy ktoś przestaje być posłuszny. Dzieci od małego żyją w lęku, że Armagedon jest tuż za rogiem i mogą nie dożyć dorosłości. Jeśli ktoś jest zbyt dociekliwy, nieposłuszny lub ma swoje inne spostrzeżenia, ryzykuje bardzo wiele:
- Wykluczenie: Nagle stajesz się dla reszty „powietrzem” i jesteś całkowicie ignorowany przez innych świadków.
- Rodzina zrywa kontakt: Najbardziej wstrząsające jest to, że najbliżsi – nawet mama czy tata – potrafią odwrócić się od własnego dziecka i całkowicie zerwać z nim kontakt.
- „Odstępcy”: Tak nazywa się tych, którzy sami zdecydowali się odejść i mówią prawdę o organizacji. W ich przypadku bliscy odcinają się jeszcze gwałtowniej.
Bardzo podoba mi się ta książka właśnie za tę bezkompromisową odwagę autorki. Jak już usiadłam do lektury, po prostu nie mogłam przestać czytać. Mocno uderzyło mnie to, jak bardzo ta historia jest prawdziwa. Tulia nikogo nie udaje – prosto z mostu opowiada o swoim życiu i o tym, jak trudna była jej droga do wolności. To nie jest lekka bajka, ale opowieść o ogromnej sile charakteru, która zostaje w głowie na długo.
Dajcie znać, co o tym myślicie? Wiedzieliście o tych wszystkich zasadach i o tym, że rodzina potrafi tak po prostu przestać znać swoje dziecko?