„Parasol Pana Pantalona” – sensacyjna opowieść dla najmłodszych :)


Trafiła w nasze ręce bardzo ciekawa propozycja od wydawnictwa EGMONT, autorstwa Zbigniewa Dmitroca pt: „Parasol Pana Pantalona”. Książeczka w miękkiej oprawie z serii „czytam sobie”. Tytuły podzielone są na 3 poziomy – każda przeznaczona jest do innej grupy małych odbiorców.

My otrzymałyśmy akurat poziom 2 czyli SKŁADAM ZDANIA. Czym charakteryzuje się ten poziom? Przede wszystkim tym, że zdania są dłuższe i bardziej złożone, mają także elementy dialogu. Co mi się bardzo spodobało, to na bokach strony znajdują się pojedyncze wyrazy, do ćwiczeń sylabizowania. Będzie nam to nie długo bardzo potrzebne, ponieważ Marysia bardzo chętnie uczy się literek. Na razie nie umie jeszcze samodzielnie składać wyrazów, jednak to już tylko kwestia czasu :) Publikacje z tego poziomu mają od 800 do 900 wyrazów w tekście. W tej książeczce przekłada się to na 48 stron. Muszę powiedzieć, że to jest na prawdę w sam raz dla mojej czterolatki. Marysia nie specjalnie lubi długie opowiadania. Historyjka o Panu Pantalonie, nie jest za długa ani za krótka, po prostu
w sam raz. Córka słuchała z zaciekawieniem, z przyjemnością oglądała
kolorowe, wesołe ilustracje.

 

Bardzo duża czcionka na pewno zdecydowanie ułatwi dziecku naukę czytania, a nie ma co ukrywać dla osoby dorosłej też jest to spore ułatwienie ;)
Książka o niewielkich rozmiarach, opowiada historię reportera gazety,
który tropi pewną sensacyjną aferę w małym miasteczku. Pan Pantalon, bo
o nim mowa, opracował sobie bardzo ciekawą technikę zdobywania cennych
informacji za pomocą swojego parasola, który niby przypadkiem zostawia w
miejscu gdzie akurat próbuje zdobyć informacje. Opowiadanie jest o tyle
ciekawe, że do samego końca autor nie zdradza o jaką aferę konkretnie
chodzi i cały czas trzyma nas w napięciu.
Ja także nie zdradzę jak
kończy się ta ciekawa historia ;) Jednak polecam książeczkę każdej
mamie przedszkolaka i pierwszaka. Młodsze dzieci na pewno z
zaciekawieniem będą śledzić historyjkę czytaną przez osobę dorosłą i z
przyjemnością będą oglądać piękne ilustracje (a książeczkę zilustrowała
Marianna Sztyma). Natomiast starsze dzieci bez większego problemu
powinny poradzić sobie z czytaniem dzięki dużym literkom.
Dodatkowo każda ze stron jest numerowana, oprócz tego że ćwiczymy czytanie także utrwalamy liczenie :)

 

 

 

Na koniec coś czym moja córka była zachwycona ;) Ostatnie strony książeczki to sześć okrągłych naklejek plus dyplom sukcesu, który my musiałyśmy trochę zmodyfikować ;) Dyplom ma hasło, że dziecko „Czyta sobie i jest super”. Jako, że Marysia sama sobie nie czyta, hasło zmieniłyśmy na Marysia uczy się literek i jest super :) Córka jest zachwycona.

 

 

Oto wszystkie propozycje od wydawnictwa z serii „czytam sobie”