Ciąża, poród i macierzyństwo – parę słów prawdy

Macierzyństwo – Kiedy byłam w ciąży, pytań i obaw nie było końca :) Jednak były pewne tematy o których nie chciałam słuchać, a które nagminnie „dobrzy” ludzie koło mnie poruszali. Klepali po ramieniu i mówili „powodzenia”. Tematy stare, ale cały czas gdzieś wsród znajomych one się przewijają. Cały czas są wałkowane bez sensu. Uszy więdną … Wiecie o czym nie lubiłam rozmawiać, słuchać i rozmyślać będąc w ciąż? Odpowiedź poniżej :)

1

Poród i ból jaki temu towarzyszy

Noooo temat rzeka… jak zaszłam w pierwszą ciążę, to od razu moje znajome, te bliższe jak i dalsze zaczęły swoje opowiastki. Głównie to wszystko sprowadzało się do jednego, że boli jak diabli. Im bardziej się nakręcały tym gadaniem, tym mniej miałam ochotę tego słuchać. No, że boli to wiedziałam, a raczej przypuszczałam. Jednak nie chciałam ze szczegółami słuchać o tym, że jedna krzyczała na cały oddział szpitalny, druga mdlała z bólu a jeszcze inna płakała błagając o znieczulenie. No proszę Was… jak kobiecie w ciąży mozna fundować takie teorie?!

Prawda jest taka, że wszystko jest do przeżycia :) Chyba nikt nie stawia się, że poród to „lajcik”, 5 minut i po krzyku. Pewnie, że boli – takie są fakty. Jednak ważna rzecz jest taka, że kiedy kładą Ci dziecko na piersi, to od razu wszystko idzie w niepamięć :) Wystarczyło by tylko tyle powiedzieć.

Choroby, poronienia, problemy w ciąży itp

Nienawidziłam z całego serca tego tematu. No i te wieczne pytania. Byłaś już u lekarza? Bo wiesz pierwsza ciąża to może być różnie. No pewnie, że może być różnie. Zresztą nie tylko podczas pierwszej ciąży. W drugiej, piątej i dziesiątej też się różnie dzieje…. gadały jak katarynki, że jedna poroniła w 12 tygodniu, a u innej okazało się, że ciąża jest pozamaciczna. Nagle mają dziesiątki koleżanek, które w ciąży miały jakieś problemy.

Nie fundujmy ciężarnym takich opowieści. One i tak są wystarczająco przejęte tym co dzieje się w ich organiźmie. Nie jesteśmy lekarzami, nie gdybajmy i nie spekulujmy. Po co wywoływać przysłowiowego „wilka z lasu”? Pamiętajmy w ciąży zero stresu!

Waga w ciąży

O matko! Waga w ciąży, to coś co od początku mnie przerażało. Nie chciałam aby było mnie dużo więcej ;) Wiadomo brzuszek jest fajny … ale mały zgrabny, taki ładny okrąglutki. Nikt przecież nie chce czuć się i wyglądać jak wieloryb. No ale już przy pierwszym powiedzeniu komukolwiek o tym, ze rodzina nam się powiększy słyszałam, po za słowami typu gratuluję itp. inne mniej fajne: To pewnie sporo przytyjesz, a dopiero co tak pieknie schudłaś. Fakt, przed ciążą sporo schudłam … no ale, nie zmienia to faktu, że po porodzie tez mogę dobrze wyglądać. Inni znowu przytaczali przykłady jak to ich mama, szwagierka, ciocia czy kuzynka w ciąży przytyły aż 30kg. Dziwne, zanim zaszłam w ciąże nigdy nie słyszałam tych opowieści choć temat ciąży przewijał się w naszych rozmowach.

Pamiętajcie, żadna kobieta nie chce źle wyglądać. Nie opowiadajmy niestworzonych historii o tym, że w ciązy to się tylko tyje i je za dwóch. To zupełna nieprawda! Ja przytyłam tylko 13kg w obydwu ciążach, nie byłam wielka jak słoń – a taką przyszłośc nie którzy mi wróżyli. Pierwsza i jedyna zasada – nie straszmy

Omdlenia, drastyczne widoki, porodówka rodem z tanich filmów

Od samego początku ciąży byliśmy z moim mężem przekonani, że chcemy rodzić razem (uwielbiam ten tekst, „rodzić razem”, kto rodzi ten rodzi ;) ). No i tu zaczęło się gadanie … jak takie przekupy na targu, praktycznie jedna przez drugą. Jednej mąż zemdlał, faceta drugiej musieli wyprowadzić bo był siny, zielony i miał jeszcze inne kolory tęczy  na sobie. Kolejnemu kazali zaglądać „tam”, a jeszcze inny ma obraz porodu jak z horroru, bo widział tylko krew, która była wszędzie. Moje myśli skupiały się wówczas na tym, czy mój mąż jest przygotowany na takie „atrakcje”

Wiece co Wam powiem – gówno prawda ;) Mój mąż spędził ze mną na porodówce kilkanaście godzin. Ani przez moment nie zrobiło mu się słabo. Nikt, żaden lekarz nie KAZAŁ mu nigdzie zaglądać. Nie mdlał, nie uderzał głową w ścianę, nie miał odruchów wymiotnych. Nie widział żadnej krwi … nic z opowieści nie okazało się prawdą. Oczywiście przypadki chodzą po ludziach. Nadmiar wrażeń może doprowadzić do omdlenia czy zawrotów głowy, ale bez przesady. Nie zdarza się to każdemu! Trzeba wierzyć w to, że i nam się nie zdarzy :)

Dziecko to studnia bez dna, same wydatki

Któż nie spotkał się z opowieściami, że dziecko to ogromny wydatek. Bo pieluchy takie drogie, ubrania kosztują majątek nie mówiąc już o wózku łóżeczku i innych cudach, które oczywiście będą nam niezbędne. Jedna moja znajoma kupiła wózek za 3,5 tysiąca i do dziś to wspomina, że tyle wydała, że takie drogie, że i tak używała tylko rok, bo potem córka nie chciała już w wózku jeździć. Ja mam na to tylko jedną odpowiedź. Po co takie drogie kupowałaś :) Kiedy tylko zaczęłam rozglądać się za wyprawką dla córki, od razu w oczy rzuciła mi się różnorodność i możliwość wyboru. Nie trzeba od razu kupować wszystkiego co najdroższe. Jeżeli masz pieniądze i chcesz sporo wydać, to nic nie stoi na przeszkodzie. Jednak dla oszczędnych tez się coś znajdzie ;)

Ja miałam to szczęście, że dla pierwszej córki sporo ciuszków dostałam od koleżanek, dla drugiej już miałam po pierwszej :) Jednak jeżeli już coś potrzebowałam z ubrań zaopatrywałam się np. w seconnd handach, lub na znanym portalu aukcyjnym. Kupowałam używane w dobrym stanie, a potem np. odsprzedawałam dalej lub wydawałam. Dołączyłam też do wielu grup na facebooku, gdzie można było między sobą powymieniać się ubraniami czy zabawkami dla dzieci :) Pieluszek też nie trzeba kupować najdroższych, bo w znanych dyskontach i sklepach też są dobre.

Zgadzam się, że posiadanie dziecka to wydatek – ale bez przesady. Dużo artykułów dla dzieci można kupić w rozsądnych cenach wcale  nie tracąc na to trzech pensji. Zawsze jest jakaś alternatywa. W mojej wyprawce najdroższy był wózek. Szukałam funkcjonalnego, takiego który posłuży i znalazłam. Nie wydałam na niego fortuny, bo był w dość sporej promocji, a służy po dziś dzień czyli już 6 lat.

Tak więc drogie mamy i drodzy rodzice :) Wszystkie opowieści, które słyszycie od swoich znajomych, mogą dać przerysowany obraz. Ciąża i macierzyństwo to fajna sprawa :) Czasami jak każdy okres w życiu, jest lepszy i gorszy. Ja życzę Wam tylko pozytywnego myślenia i jak najmniej złych myśli.

A teraz opowiadajcie jakie fakty i mity sprzedawali Wam o ciąży, porodzie i macierzyństwie :) Jestem bardzo ciekawa Waszych wrażeń z tych okresów.

 

 

*fot. Grzegorz Dudek, moje prywatne archiwum