Ciąża, poród i macierzyństwo – parę słów prawdy 53


Macierzyństwo – Kiedy byłam w ciąży, pytań i obaw nie było końca :) Jednak były pewne tematy o których nie chciałam słuchać, a które nagminnie „dobrzy” ludzie koło mnie poruszali. Klepali po ramieniu i mówili „powodzenia”. Tematy stare, ale cały czas gdzieś wsród znajomych one się przewijają. Cały czas są wałkowane bez sensu. Uszy więdną … Wiecie o czym nie lubiłam rozmawiać, słuchać i rozmyślać będąc w ciąż? Odpowiedź poniżej :)

1

Poród i ból jaki temu towarzyszy

Noooo temat rzeka… jak zaszłam w pierwszą ciążę, to od razu moje znajome, te bliższe jak i dalsze zaczęły swoje opowiastki. Głównie to wszystko sprowadzało się do jednego, że boli jak diabli. Im bardziej się nakręcały tym gadaniem, tym mniej miałam ochotę tego słuchać. No, że boli to wiedziałam, a raczej przypuszczałam. Jednak nie chciałam ze szczegółami słuchać o tym, że jedna krzyczała na cały oddział szpitalny, druga mdlała z bólu a jeszcze inna płakała błagając o znieczulenie. No proszę Was… jak kobiecie w ciąży mozna fundować takie teorie?!

Prawda jest taka, że wszystko jest do przeżycia :) Chyba nikt nie stawia się, że poród to „lajcik”, 5 minut i po krzyku. Pewnie, że boli – takie są fakty. Jednak ważna rzecz jest taka, że kiedy kładą Ci dziecko na piersi, to od razu wszystko idzie w niepamięć :) Wystarczyło by tylko tyle powiedzieć.

Choroby, poronienia, problemy w ciąży itp

Nienawidziłam z całego serca tego tematu. No i te wieczne pytania. Byłaś już u lekarza? Bo wiesz pierwsza ciąża to może być różnie. No pewnie, że może być różnie. Zresztą nie tylko podczas pierwszej ciąży. W drugiej, piątej i dziesiątej też się różnie dzieje…. gadały jak katarynki, że jedna poroniła w 12 tygodniu, a u innej okazało się, że ciąża jest pozamaciczna. Nagle mają dziesiątki koleżanek, które w ciąży miały jakieś problemy.

Nie fundujmy ciężarnym takich opowieści. One i tak są wystarczająco przejęte tym co dzieje się w ich organiźmie. Nie jesteśmy lekarzami, nie gdybajmy i nie spekulujmy. Po co wywoływać przysłowiowego „wilka z lasu”? Pamiętajmy w ciąży zero stresu!

Waga w ciąży

O matko! Waga w ciąży, to coś co od początku mnie przerażało. Nie chciałam aby było mnie dużo więcej ;) Wiadomo brzuszek jest fajny … ale mały zgrabny, taki ładny okrąglutki. Nikt przecież nie chce czuć się i wyglądać jak wieloryb. No ale już przy pierwszym powiedzeniu komukolwiek o tym, ze rodzina nam się powiększy słyszałam, po za słowami typu gratuluję itp. inne mniej fajne: To pewnie sporo przytyjesz, a dopiero co tak pieknie schudłaś. Fakt, przed ciążą sporo schudłam … no ale, nie zmienia to faktu, że po porodzie tez mogę dobrze wyglądać. Inni znowu przytaczali przykłady jak to ich mama, szwagierka, ciocia czy kuzynka w ciąży przytyły aż 30kg. Dziwne, zanim zaszłam w ciąże nigdy nie słyszałam tych opowieści choć temat ciąży przewijał się w naszych rozmowach.

Pamiętajcie, żadna kobieta nie chce źle wyglądać. Nie opowiadajmy niestworzonych historii o tym, że w ciązy to się tylko tyje i je za dwóch. To zupełna nieprawda! Ja przytyłam tylko 13kg w obydwu ciążach, nie byłam wielka jak słoń – a taką przyszłośc nie którzy mi wróżyli. Pierwsza i jedyna zasada – nie straszmy

Omdlenia, drastyczne widoki, porodówka rodem z tanich filmów

Od samego początku ciąży byliśmy z moim mężem przekonani, że chcemy rodzić razem (uwielbiam ten tekst, „rodzić razem”, kto rodzi ten rodzi ;) ). No i tu zaczęło się gadanie … jak takie przekupy na targu, praktycznie jedna przez drugą. Jednej mąż zemdlał, faceta drugiej musieli wyprowadzić bo był siny, zielony i miał jeszcze inne kolory tęczy  na sobie. Kolejnemu kazali zaglądać „tam”, a jeszcze inny ma obraz porodu jak z horroru, bo widział tylko krew, która była wszędzie. Moje myśli skupiały się wówczas na tym, czy mój mąż jest przygotowany na takie „atrakcje”

Wiece co Wam powiem – gówno prawda ;) Mój mąż spędził ze mną na porodówce kilkanaście godzin. Ani przez moment nie zrobiło mu się słabo. Nikt, żaden lekarz nie KAZAŁ mu nigdzie zaglądać. Nie mdlał, nie uderzał głową w ścianę, nie miał odruchów wymiotnych. Nie widział żadnej krwi … nic z opowieści nie okazało się prawdą. Oczywiście przypadki chodzą po ludziach. Nadmiar wrażeń może doprowadzić do omdlenia czy zawrotów głowy, ale bez przesady. Nie zdarza się to każdemu! Trzeba wierzyć w to, że i nam się nie zdarzy :)

Dziecko to studnia bez dna, same wydatki

Któż nie spotkał się z opowieściami, że dziecko to ogromny wydatek. Bo pieluchy takie drogie, ubrania kosztują majątek nie mówiąc już o wózku łóżeczku i innych cudach, które oczywiście będą nam niezbędne. Jedna moja znajoma kupiła wózek za 3,5 tysiąca i do dziś to wspomina, że tyle wydała, że takie drogie, że i tak używała tylko rok, bo potem córka nie chciała już w wózku jeździć. Ja mam na to tylko jedną odpowiedź. Po co takie drogie kupowałaś :) Kiedy tylko zaczęłam rozglądać się za wyprawką dla córki, od razu w oczy rzuciła mi się różnorodność i możliwość wyboru. Nie trzeba od razu kupować wszystkiego co najdroższe. Jeżeli masz pieniądze i chcesz sporo wydać, to nic nie stoi na przeszkodzie. Jednak dla oszczędnych tez się coś znajdzie ;)

Ja miałam to szczęście, że dla pierwszej córki sporo ciuszków dostałam od koleżanek, dla drugiej już miałam po pierwszej :) Jednak jeżeli już coś potrzebowałam z ubrań zaopatrywałam się np. w seconnd handach, lub na znanym portalu aukcyjnym. Kupowałam używane w dobrym stanie, a potem np. odsprzedawałam dalej lub wydawałam. Dołączyłam też do wielu grup na facebooku, gdzie można było między sobą powymieniać się ubraniami czy zabawkami dla dzieci :) Pieluszek też nie trzeba kupować najdroższych, bo w znanych dyskontach i sklepach też są dobre.

Zgadzam się, że posiadanie dziecka to wydatek – ale bez przesady. Dużo artykułów dla dzieci można kupić w rozsądnych cenach wcale  nie tracąc na to trzech pensji. Zawsze jest jakaś alternatywa. W mojej wyprawce najdroższy był wózek. Szukałam funkcjonalnego, takiego który posłuży i znalazłam. Nie wydałam na niego fortuny, bo był w dość sporej promocji, a służy po dziś dzień czyli już 6 lat.

Tak więc drogie mamy i drodzy rodzice :) Wszystkie opowieści, które słyszycie od swoich znajomych, mogą dać przerysowany obraz. Ciąża i macierzyństwo to fajna sprawa :) Czasami jak każdy okres w życiu, jest lepszy i gorszy. Ja życzę Wam tylko pozytywnego myślenia i jak najmniej złych myśli.

A teraz opowiadajcie jakie fakty i mity sprzedawali Wam o ciąży, porodzie i macierzyństwie :) Jestem bardzo ciekawa Waszych wrażeń z tych okresów.

 

 

*fot. Grzegorz Dudek, moje prywatne archiwum

 

 

 

 

 

 

 

 

  • Zuza

    ja się przy pierwszym nasłuchałam jak to mąż straci do mnie pociąg seksualny jak będzie ze mną przy porodzie. Zmajstrowaliśmy potem jeszcze dwójkę… znaczy nie stracił ;)

    • heh no widzisz, ja po pierwszym urodziłam także drugie…. więc znaczy się, że jest dobrze :D

  • namalowane

    To wszystko jeszcze przede mną i szczerze mówiąc już teraz boję się jak to będzie. A jeśli chodzi o wydatki, to moja znajoma sobie poradziła bardzo dobrze kupując używane rzeczy – nawet wózek za bez cen właściwie – i dużo rzeczy odsprzedając dalej, także nie widzę problemu :)

    Pozdrawiam serdecznie! :)

    • Nie ma się czego bać :) Poród – da się przeżyć, nic strasznego. Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie

  • Chyba źle trafiłaś… ja tam nie pamiętam takich glupot. Jakiejś napomknienia może były., ale głównie słowa otuchy i wsparcia. 😀

    • słowa otuchy, owszem też były, ale te jak to ty nazwałaś „głupoty” również :D w ilości dość sporej :)

  • Etap ciąży i rodzicielstwa jeszcze daleko przede mną, ale to prawda, że kobietom teraz takie rzeczy się mówi, że nic tylko w nerwicę popaść :D Wiadomo, są problemy większe lub mniejsze, ale nie można generalizować i stresować.

    • zgadzam się :) Mniej stresu to dłuższe i bardziej szczęsliwe życie :)

  • Mi Lena

    Ciekawy post, zawsze ciekawiły mnie te sprawy mimo iż sama dzieci nie posiadam (chcieć nie zawsze oznacza mieć). Piękne zdjęcie, niezwykle klimatyczne! Jestem w szoku, że zdecydowaliście się „rodzić razem”. Niewiele par podejmuje taką decyzję :)

    • Dziękuję, cała sesja była w takim klimacie :) Mam zdolnego kolegę ;) Szczerze Ci powiem, że nie znam pary w moim otoczeniu, która nie rodziła razem – zawsze był mąż lub chłopak. A ostatnio nawet mama była przy mojej koleżance :)
      Życzę Ci powodzenia i wszystkiego dobrego :)

  • Carolin Kranz

    Dziecko to studnia bez dna, same wydatki…
    Kochana, a wiesz ile ja się nasłuchałam z trojaczkami w brzuchu?
    Wszystkie inne tematy też mnie denerwowały, ale ten najbardziej.
    „Dziewczyno, a jak ty za to wszystko zapłacisz?”
    Sama już nie wiem, ile razy to słyszałam.

    • ooo trojaczki :) Cudnie! Nie znam nikogo kto potrójnie rodził… :) Ciężko powiedzieć, że zazdroszczę – ja mam dwójkę w róznym wieku i czasami jest ciężko :) A jakbym miała trójkę hmmmm :) Zapewne bym sobie poradziła – bo jak nie ja to kto ;) Powodzenia i wszystkiego dobrego!

  • Sama prawda :) Ba, mój mąż nawet pępowinę przecinał. I żyje. I nasze małżeństwo też ma się całkiem nieźle. Nie rozumiem tej satysfakcji ze straszenia ciężarnych, co to tragicznego je spotkać może. Cegłówka też im może na głowę spaść, jak z domu wyjdą..

    • no patrz, mój też przecinał i całkiem miło to wspomina ;) Dobrze to napisałaś, satysfakcja ze strasznia cięzarnych – brakowało mi własnie tego słowa :)

  • Oj tak, też się nasłuchałam. I zazdroszczę Ci, ja przytyłam 18 kg, choć ćwiczyłam, odżywiałam się tak zdrowo, jak nigdy wcześniej w życiu, jadłam na ogół nie więcej niż normalnie i miałam nieustanne mdłości do samego porodu. A jednak tyle przytyłam. Więc dla mnie mitem było to, że kobieta się obżera w ciąży i ma ciągle zachcianki (ja nie miałam ani razu). No i mitem było to, że mdłości znikają po pierwszym trymestrze. I teraz się boję, co będzie w tej drugiej ciąży. Ale poród mile wspominam, u mnie jakoś horroru nie było – szybko, sprawnie i bez większego bólu. Może Los mi wynagrodził to, że się całą ciążę czułam jak człowiek na chemioterapii… ;) A co do tego gadania ludzi, to ja po prostu w pewnym momencie zaczęłam to puszczać mimo uszu lub unikać tych, którzy mi cokolwiek na te tematy gadali. Pomogło… ;)

    • 18kg to też nie tak dużo. Moje koleżanki i kobietki z rodziny też w tych granicach przytyły. Puszczanie wszystkiego mimo uszu to najlepsze rozwiązanie :D Sama tak robiłam :) Pozdrawiam i życze powodzenia :)

  • Natalia Surma

    Mój mąż też był ze mną cały czas na porodówce, ale bez Niego nie dałabym chyba rady! :) przeżywał razem ze mną,a po porodzie wszyscy mówili, że lepiej ja wyglądam niż On :D

    • haha :) biedny ten mąż, ale najważniejsze że dał radę, że był pomocny :) Pozdrawiam

  • Maja D

    Oj, ja też nie lubię takiego nakręcania :/ Każda przyszła matka i tak się boi różnych rzeczy (pewnie najbardziej tych chorób) więc nie trzeba jej już dokładać.

  • Tyle jest mitów krążących na temat ciązy, że czasem to się kobiecie odechciewa. Ja wierze tylko mojej mamie :)

    • Dopóki nie spotka się z inną mamą to wszystko będzie w porządku :D

      • no nie tak do końca… jest też internet ;)

        • No fakt, wtedy jest bezpiecznie :)

    • i dobrze :) Mama ma zawsze rację ;)

  • Marzena Kud

    Ja „lubiłam” jeszcze powiedzenie – teraz to Wam się skończy. Drodzy Państwo, nic się nie skończyło, a zaczęło:) I tak nam było dobrze, że mamy już dwójkę maluchów:)

    • zapomnialam o tym powiedzeniu :) przewijało się dość często…

  • Każda ciąża jest inna… Nie warto słuchać innych… Chociaż wiem, że to trudne kiedy nie wiadomo czego się spodziewać – każdy wtedy szuka informacji u koleżanek, czy w internecie…
    Co do wagi – ja z kolei przed porodem, w 9 miesiącu, ważyłam mniej niż przed ciążą… Całą ciążę strasznie chudłam. :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    • no właśnie, pierwsza ciąża to mnóstwo pytań zawsze… wtedy koleżanki i internet przychodzą z pomocą ;)

  • Uwielbiałam teksty mojej babci, że mam jeść za dwoje i najlepiej leżeć w łóżku, w ogóle się nie ruszać, a aktywność fizyczna to co najwyżej wyjście do toalety!

    • moja za to zawsze mi mowiła, że ona nie wie czemu teraz kobiety w ciazy co raz czesciej idą na zwolnienie w czasie ciązy :) Ona w dzien porodu ziemniaki na polu jeszcze zbierała ;)

  • o tak. ciąża to był ciekawy czas ;)

    na szczęście nikt mnie nie raczył niesmacznymi opowieściami z porodówki. wiadomo, normalna sprawa, natura, ale po co o tym gadać. jest miliard ciekawszych tematów.

    z tym, że dziecko to studnia bez dna też się nie zgadzam, o wiele drożej wychodzi utrzymanie samochodu.

    • miałas szczescie :) a samochód to masz racje…studnia bez dna :D

  • Aga Antosiewicz

    Ja nie słuchałam mitów i koleżanek, które miały ciężkie ciąże, ciężkie porody. Starałam się cieszyć tym stanem. W końcu w ciąży jwst się raz, dwa razy w życiu zaledwie :-)

  • Ten temat jeszcze mnie nie dotyczy, ale bardzo fajnie to wszystko opisałaś :) Będąc w ciąży najlepiej chyba nie zaglądać na fora internetowe, gdzie każdy może pisać co chce i często kobiety straszą siebie nawzajem różnego rodzaju opowiastkami. Nie mam pojęcia też czym kierują się osoby opowiadające kobiecie w ciąży o różnych skrajnych przypadkach zasłyszanych od kogoś tam… A ile kto przytył? To chyba najpopularniejszy temat rozmów osób pobocznych. „Ale przytyła!” „Szybko schudła po ciąży” – głupie gadanie, które tak naprawdę nic nie wnosi i nikomu nie pomaga. Nie ma co brać do głowy i trzeba dbać o swoje zdrówko i zdrówko malucha, bo to sprawy najważniejsze :)

  • serafinka

    Nie przeczytałam ani jednej książki będąc w ciąży czy jak już byłam mamą. Uważam, że lepiej czerpać wiedzę od znajomych mam i oczywiście lekarza.

    • a ja uważam, że najlepiej o wszystko zapytać położną już po porodzie, a lekarza w czasie ciązy. Ja tematu książek nie poruszałam w tym poście, zresztą będąc w ciazy ich nie czytałam ;)

  • Straszne historie z porodówki….brrr….. Chyba jedyny moment w którym można tego jakoś słuchać (i trochę się wygadać) to jak leżysz już PO porodzie w szpitalu a dzieciaczek bezpiecznie obok Ciebie. Generalnie swoją historię zostawiłam w szpitalu i nie mam zamiaru opowiadać, chyba że ktoś będzie bardzo tego chciał. :)

    • ja opowiedziałam raz…publicznie na blogu, bo o mało nie skończyło się to tragedią. Jednak nie straszę moją opowiastką kobiet w ciazy :)

  • Uwielbiam takie wpisy, serio ;) mogę się podpisać pod wszystkim co napisałaś, szczególnie pod tym, ze ‚ kto rodzi ten rodzi’ 😂

    • no tak, bo mój mąz zawsze mówi, że rodziliśmy :D Jasssssssssne ….

  • Joanna Abelska

    Ojejku u mnie na szczęście obeszło się bez takiego gadania. Jedynie raz tylko wysłuchałam monologu o tym jak to kiedyś się ubranka gotowało itd :) a i uslyszałam tylko abym nie patrzyła przez wizjer bo dziecko będzie miało zeza a tak to na szczęście nie słuchałam takich opowieści o porodach, o problemach w ciąży, o wydatkach itd ;)

  • Kamila Posobkiewicz

    Ja często słyszłam od starszych kobiet lub mężczyzn, że ciąża to nie choroba… może nie, ale stan odmienny, w którym kobieta czuje się zdecydowanie ” nienormalnie”. Mity dot ciąży życie potem weryfikuje…

  • Amen! Każde słowo w punkt trafione i ze wszystkim się zgadzam. W pierwszej ciąży też byłam straszona, że poród jest taki, że się rozczaruję macierzyństwem itd. Urodziłam synusia z wadą serca i nic bardziej niż to nie wzmocniło mnie jako matki i kobiety. Teraz w drugiej ciąży mam w nosie to całe gadanie, dopytywanie się czy się boję, że drugie też będzie chore – a co u diabła, to gorsze dziecko, czy jak? Nie cackam się ze „złotymi radami” i mam swoje zdanie – nie straszę swoich koleżanek bo po co? Nie wiem czy takim straszącym osobom to sprawia przyjemność czy chcą odreagować własne bolączki :/

  • Bosodonieba

    Jestem już na ciążowym „wylocie” i Twoje zdanie o wspólnych porodach bardzo mnie pociesza. Jestem niezwykle przywiązana do swojego męża i nie wyobrażam sobie by on nie brał udziału w jednym z najważniejszych wydarzeń naszego życia. Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła dodać podobny artykuł opisujący plusy wspólnych porodów. Pozdrawiam!

  • Mnie ten temat kompletnie przeraza, wiec zabieralam sie do czytania jak pies do jeza, ale na szczescie nie bylo tak zle :D Moge sie jedynie wypowiedziec odnosnie do ostatniego punktu- zgodze sie, ze wiele osob przesadza z tymi kosztami, ale najczesciej kupuja oni najdrozsze rzeczy. Moja mama wychowala 4ke na bardzo podstawowych wyplatach, a mimo tego niczego nam nie brakowalo, wiec mozna :)

  • U mnie kilogramów przybyło mnóstwo, a nie było mdłości, boleści i przepowiedni. Same fakty i prawo do odczuwania tego, co faktycznie działo się z moim ciałem. Chyba miałam szczęście.