Wytrwać na diecie…pierwsze postanowienie tego roku

Ostatnio dopadł mnie dziwny stan – krytycyzmu. Spojrzałam na siebie w lustrze, stanęłam na wadze i masakra. Lepiej nie mówić bo wstyd. Pół roku temu urodziłam córkę i miałam wielkie plany. Szybko schudnę, będę biegać i dobrze się odżywiać i w ogóle będę FIT. No i na planach się skończyło. Tak więc w końcu nadszedł ten odkładany, z tygodnia na tydzień i z dnia na dzień moment. Jednak lepiej późno niż wcale i postanowiłam udać się do dietetyczki. Sama pewnie dałabym radę, ale jak mocno poleci po kieszeni, to żal będzie zmarnować wydane pieniądze. A kiedyś już u jednej byłam, efekt to 14kg mniej. No niestety w ciąży się tyje tak więc nie dało się utrzymać tamtej wagi a szkoda. Teraz zaczynam po raz drugi i zastanwiam się jak wytrwać na diecie?
Kto ma ochotę zacząć walkę z nadmierną ilością tłuszczu – zapraszam do poczytania. Zresztą pewnie i tak podstawy dobrej diety znają wszyscy którzy choć raz się odchudzali – ale wierzcie mi, sprawdziłam na sobie i to nie są bajki.

Podstawy odchudzania

1. Jedz pięć posiłków dziennie – to bardzo ważne. Organizm nie będzie odkładał zapasów zgromadzonego tłuszczu.
2. Zawsze jedz śniadanie – najpóźniej do godziny po przebudzeniu. Niech na śniadanie zamiast białego chleba czy bułki kajzerki będzie grahamka z chudą wędliną i warzywami. Do tego kawa/herbata/woda (ja piłam rozpuszczalną kawę Inkę, pyszna jest w biedronce)
3. Nigdy nie najadaj się do syta.
4. Unikaj podjadania – jeżeli koniecznie już musisz to kup sobie marchewkę ( ja jadłam te małe marwitki)
5. Zrezygnuj całkowicie ze słodyczy, białego pieczywa, wszelkich ciężkich sosów do sałatek czy mięsa, dań z proszku, fast foodów (!!!!), o alkoholu i napojach gazowanych nie wspomnę
6. Unikaj nadmiernej ilości soli – zatrzymuje ona wodę w organiźmie.
7. Pij dużo – ja piję wodę lekko gazowaną, bo taka zwykła przez gardło mi nie przejdzie, może być też herbata zielona jak ktoś lubi – ja nie lubię
8. Zacznij się ruszać – ale nie do lodówki po coś do jedzenia. Raczej mam na myśli spacer, siłownię, bieganie itp
9. Nie waż się codziennie – bo po co? Kilogramy nie spadną nagle w ciągu nocy. Ja zwykle będąc na diecie ważyłam się maksymalnie dwa razy w tygodniu.
10. Sprawdź jakie masz wymiary i raz na dwa tygodnie mierz się – czasami kg nie spadają, ale centymetrów ubywa co daje większą motywację. Masz wówczas duże szanse żeby wytrwać na diecie
To jest moich dziesięć zasad których przestrzegałam odchudzając się po raz pierwszy – pierwszy skuteczny. Teraz zaczynam znowu ich przestrzegać choć dieta nie co inna – bo inna dietetyczka.
A o to moja dzisiejsza dieta – nie powiem, smaczna. Aż wstyd się przyznać, ale seler naciowy jadłam tzn piłam pierwszy raz w życiu. Tak samo własnoręcznie zrobioną owsiankę – też pierwszy raz jadłam.

Śniadanie

W zaleceniach miałam 7:45 jednak nie wyrobiłam się i zjadłam o 8:15 – ale i tak zmieściłam się w czasie, bo udało mi się je zjeść do godziny po obudzeniu.
Owsianka na wodzie z jabłkiem, rodzynkami i cynamonem
Wybaczcie brak zdjęć, ale nie było już czasu ;)
– 4 łyżki płatków owsianych
– 1 średnie jabłko
– Rodzynki suszone
– mała łyżeczka miodu
– szczypta cynamonu
Do miseczki wsypujemy płatki owsiane, dodajemy rodzynki i cynamon . Zalewamy wrzątkiem, tak żeby zakryły się całe płatki, nawet trochę więcej. Przykrywamy i odstawiamy na 5 minut. Płatki mieszamy z jabłkiem i dosładzamy miodem.
Na prawdę było to smaczne, choć wygląd jak dla mnie na to nie wskazywał. Chyba dam radę wytrwać na diecie

Drugie śniadanie

Koktajl warzywno-owocowy, kanapki z wędliną i rzodkiewką.
Zjadłam je ok 12:00 i muszę przyznać, że było na prawdę dobre, a przede wszystkim syte.
– 2 skibeczki chrupkiego pieczywa lub mała bułka grahamka lub jakieś ciemne pieczywo
– 1 duży plaster polędwicy z indyka
– 2 szt rzodkiewki
– 1 pasek selera naciowego
– 1 średnie jabłko
– 1 kiwi
– pół szklanki wody
– łyżeczka miodu
Chleb obkładamy szynką (jeżeli ktoś chce można ciut masła) i pokrojoną w plastry rzodkiewką. W blenderze miksujemy: seler, jabłko i kiwi (najlepiej pokroić na mniejsze kawałki), dodajemy wodę i miód i dobrze mieszamy. Ja to zmiksowałam jeszcze po dodaniu wody i miodu. Pierwszy raz w życiu zrobiłam sobie koktajl z takich „cudów” i przyznaję był pyszny.
Zobaczcie jaki ma ładny kolor – całkiem smaczne to drugie śniadanie.

 

Obiad

zupa ogórkowa, gotowany kurczak z ziemniakami i brokułami  – jadłam go ok.15:30

Proporcję podaję dla 3 osób – my się najedliśmy tzn ja, mój mąż i córka czteroletnia.
– ok. 200g fileta z kurczaka
– 4-5 ogórków kiszonych
– 1 duża lub dwie małe marchewki
– 1 duża cebula
– seler – korzeń
– pietruszka – korzń
– 100g jogurtu naturalnego – ja miałam gęsty 0%
– sół i pieprz
– posiekany koperek
– 4 ziemniaki
– brokuły
– 2 łyżeczki otrąb pszennych
– 2 łyżeczki nasion słonecznika
– w zaleceniach miałam jeszcze olej lniany, ale nie miałam, oraz sok z wyciśniety z pomarańczy i marchwi (niestety nie mam sokowirówki). Z oleju zrezygnowałam, a sok zastąpiłam świeżymi produktami.

Przygotowanie

Do garnka wlewamy ok 3,5-4 szklanki wody,dodajemy mięso w kawałku oraz pokrojone w kostkę warzywa. Po około pół godzinie od zagotowania dodajemy starte na tarce ogórki i doprawiamy niewielką ilością soli i pieprzu. Pod koniec gotowania wlewamy jogurt i dajemy koperek. Mięso podajemy z ziemniakami i brokułami. Jeżeli jest olej lniany to skrapiamy wszystko, posypujemy słonecznikiem i otrębami. Pychotka! Ja się tym najadłam i to bardzo, nie za wiele zjadłam ziemniaków, ale dałam je mężowi i dzięki temu on również się najadł. Zobaczcie sobie jaka pyszniutka zupka, aby wytrwać na diecie nie potrzeba aż tak dużo przygotowań.
Przekąskę zjadłam ok 18. A była to kanapka (chleb graham), a konkretniej 2 kanapki z łososiem wędzonym, pomidorem i ogórkiem konserwowym, a do tego pomarańcza.

Kolacja godzina 21 – kanapka (ja jadłam pieczywo chrupkie) z szynką z indyka, pomidorem i kiełkami a do tego sok pomidorowy.

Mój dzień jeszcze się nie skończył, pewnie pójdę spać około 24 – dlatego tak późno mogę zjeść kolację. Jeżeli wy chodzicie spać wcześniej np. o 22, to zrezygnujcie z przekąski i w to miejsce zjedzcie kolację. Tak żeby odstęp między obiadem a kolacją był około 3,5-4h.
Jutro kolejne zmagania z dietą :) I tak to będzie trwało przez 6 miesięcy bo tyle mi zajmie uzyskanie wymarzonej wagi :) No cóż…trochę to potrwa ale mam nadzieję, że będzie warto. W szafie wisi już sukienka w rozmiarze sprzed dwóch lat, którą mam zamiar założyć na swoje urodziny. Trzymajcie kciuki :)
Myślę, że wytrwam na diecie, bo posiłki nie są monotonne, są smaczne i syte. Bez problemu można dać radę nie podjadając między posiłkami. Jak dla mnie, to na prawdę ważne, ponieważ kilka diet w swoim życiu już przerabiałam i tylko urozmaicona przynosiła efekty :) Tak więc…do boju. Wytrwacie, daję głowę :) Stosujcie tylko podstawowe założenia i już połowa sukcesu za wami.