Wytrwać na diecie…pierwsze postanowienie tego roku ;) 6


Ostatnio dopadł mnie dziwny stan – krytycyzmu. Spojrzałam na siebie w lustrze, stanęłam na wadze i…masakra. Lepiej nie mówić bo wstyd ;) Pół roku temu urodziłam córkę i miałam wielkie plany. Szybko schudnę, będę biegać i dobrze się odżywiać i w ogóle będę FIT. No…i na planach się skończyło. Tak więc w końcu nadszedł ten odkładany, z tygodnia na tydzień i z dnia na dzień moment. Jednak lepiej późno niż wcale i postanowiłam udać się do dietetyczki. Sama pewnie dałabym radę, ale jak mocno poleci po kieszeni, to żal będzie zmarnować wydane pieniądze ;) A kiedyś już u jednej byłam, efekt to 14kg mniej.
No niestety w ciąży się tyje tak więc nie dało się utrzymać tamtej wagi…a szkoda :)
Kto ma ochotę zacząć walkę z nadmierną ilością tłuszczu – zapraszam do poczytania. Zresztą pewnie i tak podstawy dobrej diety znają wszyscy którzy choć raz się odchudzali – ale wierzcie mi, sprawdziłam na sobie i to nie są bajki :) 
Zacznę może od samych podstaw:
1. Jedz pięć posiłków dziennie – to bardzo ważne. Organizm nie będzie odkładał zapasów zgromadzonego tłuszczu.
2. Zawsze jedz śniadanie – najpóźniej do godziny po przebudzeniu. Niech na śniadanie zamiast białego chleba czy bułki kajzerki będzie grahamka z chudą wędliną i warzywami. Do tego kawa/herbata/woda (ja piłam rozpuszczalną kawę Inkę, pyszna jest w biedronce)
3. Nigdy nie najadaj się do syta.
4. Unikaj podjadania – jeżeli koniecznie już musisz to kup sobie marchewkę ( ja jadłam te małe marwitki)
5. Zrezygnuj całkowicie ze słodyczy, białego pieczywa, wszelkich ciężkich sosów do sałatek czy mięsa, dań z proszku, fast foodów (!!!!), o alkoholu i napojach gazowanych nie wspomnę ;)
6. Unikaj nadmiernej ilości soli – zatrzymuje ona wodę w organiźmie.
7. Pij dużo – ja piję wodę lekko gazowaną, bo taka zwykła przez gardło mi nie przejdzie, może być też herbata zielona jak ktoś lubi – ja nie lubię :)
8. Zacznij się ruszać – ale nie do lodówki po coś do jedzenia ;) Raczej mam na myśli spacer, siłownię, bieganie itp
9. Nie waż się codziennie – bo po co? Kilogramy nie spadną nagle w ciągu nocy. Ja zwykle będąc na diecie ważyłam się maksymalnie dwa razy w tygodniu. 
10. Sprawdź jakie masz wymiary i raz na dwa tygodnie mierz się – czasami kg nie spadają ale centymetrów ubywa co daje większą motywację.
To jest moich dziesięć zasad których przestrzegałam odchudzając się po raz pierwszy – pierwszy skuteczny ;) Teraz zaczynam znowu ich przestrzegać choć dieta nie co inna – bo inna dietetyczka :)
A o to moja dzisiejsza dieta – nie powiem, smaczna :) Aż wstyd się przyznać ale seler naciowy jadłam tzn piłam pierwszy raz w życiu :) Tak samo własnoręcznie zrobioną owsiankę – też pierwszy raz jadłam.
Śniadanie – w zaleceniach miałam 7:45 jednak nie wyrobiłam się i zjadłam o 8:15 – ale i tak zmieściłam się w czasie bo udało mi się je zjeść do godziny po obudzeniu ;)
Owsianka na wodzie z jabłkiem, rodzynkami i cynamonem
Wybaczcie brak zdjęć, ale nie było już czasu ;)
– 4 łyżki płatków owsianych 
– 1 średnie jabłko
– Rodzynki suszone
– mała łyżeczka miodu
– szczypta cynamonu
Do miseczki wsypujemy płatki owsiane, dodajemy rodzynki i cynamon . Zalewamy wrzątkiem, tak żeby zakryły się całe płatki, nawet trochę więcej. Przykrywamy i odstawiamy na 5 minut. Płatki mieszamy z jabłkiem i dosładzamy miodem.
Na prawdę było to smaczne, choć wygląd jak dla mnie na to nie wskazywał :D
Drugie śniadanie –  Koktajl warzywno-owocowy, kanapki z wędliną i rzodkiewką.
Zjadłam je ok 12:00 i muszę przyznać że było na prawdę dobre, a przede wszystkim syte :)
– 2 skibeczki chrupkiego pieczywa lub mała bułka grahamka lub jakieś ciemne pieczywo
– 1 duży plaster polędwicy z indyka 
– 2 szt rzodkiewki
– 1 pasek selera naciowego 
– 1 średnie jabłko
– 1 kiwi
– pół szklanki wody
– łyżeczka miodu
Chleb obkładamy szynką (jeżeli ktoś chce można ciut masła) i pokrojoną w plastry rzodkiewką. W blenderze miksujemy: seler, jabłko i kiwi (najlepiej pokroić na mniejsze kawałki), dodajemy wodę i miód i dobrze mieszamy :) Ja to zmiksowałam jeszcze po dodaniu wody i miodu.
Pierwszy raz w życiu zrobiłam sobie koktajl z takich „cudów” i przyznaję był pyszny.
Zobaczcie jaki ma ładny kolor – całkiem smaczne to drugie śniadanie :)

Obiad – zupa ogórkowa, gotowany kurczak z ziemniakami i brokułami  – jadłam go ok.15:30
Proporcję podaję dla 3 osób – my się najedliśmy tzn ja, mój mąż i córka czteroletnia.
– ok. 200g fileta z kurczaka
– 4-5 ogórków kiszonych
– 1 duża lub dwie małe marchewki
– 1 duża cebula
– seler – korzeń
– pietruszka – korzń 
– 100g jogurtu naturalnego – ja miałam gęsty 0%
– sół i pieprz
– posiekany koperek
– 4 ziemniaki
– brokuły 
– 2 łyżeczki otrąb pszennych
– 2 łyżeczki nasion słonecznika
– w zaleceniach miałam jeszcze olej lniany, ale nie miałam, oraz sok z wyciśniety z pomarańczy i marchwi (niestety nie mam sokowirówki). Z oleju zrezygnowałam a sok zastąpiłam świeżymi produktami.

Zupka wyszła delikatna i bardzo dobra – zresztą ja bardzo lubię ogórkową.
Do
garnka wlewamy ok 3,5-4 szklanki wody,dodajemy mięso w kawałku oraz
pokrojone w kostkę warzywa. Po około pół godzinie od zagotowania
dodajemy starte na tarce ogórki i doprawiamy niewielką ilością soli i
pieprzu. Pod koniec gotowania wlewamy jogurt i dajemy koperek :)Mięso
podajemy z ziemniakami i brokułami. Jeżeli jest olej lniany to
skrapiamy wszystko, posypujemy słonecznikiem i otrębami. Pychotka :) Ja
się tym najadłam i to bardzo, nie za wiele zjadłam ziemniaków, ale dałam
je mężowi i dzięki temu on również się najadł ;) Zobaczcie sobie jaka pyszniutka zupka :)

Przekąskę zjadłam ok 18. A była to kanapka (chleb graham), a konkretniej 2 kanapki z łososiem wędzonym, pomidorem i ogórkiem konserwowym, a do tego pomarańcza.
Kolacja godzina 21 – kanapka (ja jadłam pieczywo chrupkie) z szynką z indyka, pomidorem i kiełkami a do tego sok pomidorowy.
Mój dzień jeszcze się nie skończył, pewnie pójdę spać około 24 – dlatego tak późno mogę zjeść kolację. Jeżeli wy chodzicie spać wcześniej np. o 22, to zrezygnujcie z przekąski i w to miejsce zjedzcie kolację. Tak żeby odstęp między obiadem a kolacją był około 3,5-4h.
Jutro kolejne zmagania z dietą :) I tak to będzie trwało przez 6 miesięcy bo tyle mi zajmie uzyskanie wymarzonej wagi :) No cóż…trochę to potrwa ale mam nadzieję, że będzie warto. W szafie wisi już sukienka w rozmiarze sprzed dwóch lat, którą mam zamiar założyć na swoje urodziny. Trzymajcie kciuki :)
Myślę, że wytrwam na diecie, bo posiłki nie są monotonne, są smaczne i syte. Bez problemu można dać radę nie podjadając między posiłkami. Jak dla mnie, to na prawdę ważne, ponieważ kilka diet w swoim życiu już przerabiałam i tylko urozmaicona przynosiła efekty :) Tak więc…do boju. Wytrwacie, daję głowę :) Stosujcie tylko podstawowe założenia i już połowa sukcesu za wami.
  • pyszne te Twoje posiłki :) ja jem raczej normalnie, tzn nie mam specjalnej diety wyeliminowałam większość węglowodanów i słodycze tzn czasem coś zjem np jednego cukierka :P i tak już 15 dni i zgubiłam ok 2kg :) wczoraj dołączyłam ćwiczenia z Ewką jak długo będę ćwiczyć nie wiem bo nie umiem wytrwać bez wsparcia tzn jak sam ćwiczę a nie mam z kim … trzymam kciuki i wierze, ze dasz rade i założysz wymarzoną sukienkę :)

    • dzięki :) ja muszę mieć konkretną motywację…samej ciężko a dobrze wiedzieć że Ty też się "męczysz" ;) damy radę :)

    • Karolina nie mam wyjścia muszę coś ze sobą zrobić bo normalnie koło lustra przejść nie mogę, a w dodatku małe dziecko też mobilizuje bo jak tylko lato przyjdzie i będzie szalał na dworze to za nim nie nadążę :D

    • haha :) no to wytrwałości…motywacja jest a to najważniejsze ;)

    • i wzajemnie :D

  • Pychotki :) Ja swego czasu tezjadlm lososia ale mi tylko latem smakuje :)Faktycznie zdrowiej mi tez jesc ciemne pieczywo.Do lata chce choc boczki zrzucic bo źle się z tym czuje :P Ale niestety nie mogę się przemóc rano do śniadań,jedzenia tylu posilków,choc ostatni jem o 18.