Mój mały tygrysek :) Zabawa w malowanie twarzy. 1


Straszna dziś pogoda – pada deszcz ze śniegiem a do tego straszny wiatr :( W planach miałam pójść z dziećmi do poznańskiego ZOO na malcie – jednak ta aura niestety nie sprzyja spacerom, tym bardziej, ze dzieciaki jakieś chorowite ;)
Ale hasło ZOO już padło, więc chociaż jakąś namiastkę musiałam wymyślić. W domu nie mamy żadnych zwierząt, a patrząc przez okno to nawet problem, żeby jakiegoś ptaszka zobaczyć. Postanowiłam zrobić tygryska z Marysi. Ciężko było, bo córka, mimo że zwierzątkiem chciała być, to w jednym miejscu już siedzieć nie chciała. Musiałam biegać za nią, żeby ten tygrysek powstał – a na końcu zostałam wymalowana, podobno na kwiatka ;) Tego jednak nie pokażę :D

Na mikołaja kupiliśmy Marysi zestaw do malowania twarzy. W opakowaniu są kredki, ołówek, pędzelek i coś co muszę chować przed córką, czyli brokat ;) ach bym zapomniała, jeszcze był komplet tatuaży, ale razem z brokatem został ukryty :)

Niestety malarką nie jestem, jakoś specjalnie zdolności manualnych też nie posiadam więc czy tygrys jest tygrysem pozostawiam Wam do oceny ;) Marysia była bardzo zadowolona :)

Czy moje dzieło przypomina choć troszkę tygrysa ?? :)

  • Śliczny tygrysek ;) Kiedyś odbywałam staż w przedszkolu i jednego dnia malowaliśmy twarze dzieciom. Pytaliśmy wszystkich kim chcą być, aż w końcu jeden z chłopców odpowiedział, że mikrofalówką ;) Udało nam się go jednak namówić żeby stał się kimś innym. W rezultacie został piratem.